piątek, 6 czerwca 2014

SZALEŃSTWO NA DNIE MORZA



Beyneu (KAZ) – Muynaq Camp (UZ) 437km

Tak więc niestrudzenie po trzech godzinach snu byliśmy znowu w drodze. Co bardziej rozsądne teamy wyruszyły wczesnym rankiem, co jak się okazjo niewiele zmieniło, ponieważ na granicy uzbeckiej dowiedziemy się dość dosadnie kto ma władzę. Bardzo mili celnicy stawali na rzęsach by ułatwić nam przebrnięcie przez urzędniczy chaos, dzięki czemu dla świętego spokoju zostałam mężatką z dwójką dzieci.

Po przekroczeniu granicy i kolejnym domorosłym opanowaniu awarii związanej z płynem do chłodnicy (tym razem już nie z mojej winy - na wertepach zgubiłyśmy pojemnik na ów płyn) razem z chłopakami z Belgii ruszyłyśmy na odcinek specjalny. Gnanie po dnie morza aralskiego o zachodzie słońca wynagradza wszystkie niedogodności życia w drodze. OS został zwieńczony zimnym belgijskim piwem z widokiem na nieprawdopodobnie gwieździsty nieboskłon, północ na dnie morza robi wrażenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz